poniedziałek, 4 lutego 2013

. CHAPTER SIX .


. POWRÓT .

          Kolejny dzień. Pół nieprzespanej nocy za sobą i kilkaset łez wypłakanych w poduszkę. Eveline przebudziła się, ale nie miała zamiaru otwierać oczu. Wiedziała, że już nastał poranek, bo przez zamknięte, opuchnięte powieki mogła dostrzec gorące promienie świetlne, które mimo wszystko nie rozweselały dnia, który był przed nią. Nie chciała otwierać oczu, nie chciała myśleć o tym co czeka ją w nadchodzących kolejnych godzinach. Miała ochotę zamknąć się w sobie i umrzeć. Nie wyobrażała sobie kolejnego upokorzenia.
Nagle poczuła na swoim biodrze gorący dotyk i ciepły oddech za uchem. Była pewna, że Harry opuścił jej pokój zaraz po tym, jak kolejny raz się nią zabawił. Na myśl przychodziło jej tylko jedno: znowu przyszedł odebrać to co chciał.
Zdała sobie sprawę z tego, że nie może tak dłużej. Nie może bezczynnie czekać na powrót Louisa i odgrywać męczenną rolę dziwki Stylesa. Postanowiła wziąć los w swoje ręce i zacząć wreszcie porządnie się bronić.
Nie zwlekając długo zrobiła pewny i mocny zamach ręką uderzając go z łokcia. Jednocześnie zaczęła krzyczeć, jakby właśnie przebudziła się z fatalnego snu, najgorszego koszmaru.
- Nie! Zostaw mnie! - Krzyczała piskliwym i przerażonym głosem, w którym można było wyłapać nutkę wściekłości. 
W odpowiedzi usłyszała tylko głośne stęknięcie napastnika, który oberwał z całej siły w brzuch.
- Eve, spokojnie! To ja, Louis. - Usłyszała nagle i zamarła.
Momentalnie odwróciła się w jego stronę i kiedy zobaczyła, że to rzeczywiście on, natychmiast przykleiła się do niego.
- Louis, Boże, to naprawdę ty?! Wróciłeś?! Błagam powiedz, że to nie sen! - Krzyczała z radości wylewając łzy jak szalona.
- Tak, to naprawdę ja i zapewniam cię, że nie śnisz. - Śmiał się przytulając ją mocno. 
Gdyby oglądał tą sytuację ktoś, kto ich nie zna, to pewnie pomyślałby, że są świetnie dobraną i kochającą się parą, lub młodziutkim małżeństwem po ślubie. Louis leżał na plecach, a Eve leżała na nim i przytulała się do niego jak wariatka. W rzeczywistości byli oni zaledwie najlepszymi przyjaciółmi. Poza tym Eve wreszcie poczuła się bezpieczna i już nie musiała się obawiać. Przynajmniej taką miała nadzieję.
- Kiedy wróciłeś? - Spytała z uśmiechem wpatrując się w jego oceaniczne oczy.
- Po piątej rano. - Szepnął.
- A która teraz jest?
- Przed ósmą. - Odpowiedział spoglądając na wyświetlacz swojej komórki, która leżała na mojej półce obok łóżka.
- Chłopaki wiedzą, że wróciłeś?
- Tak, dzwoniłem do Liama wczoraj wieczorem. Dzisiaj rano też się widzieliśmy. Tylko Niall spał jak zabity. - Zaśmiał się cicho.
- A Harry? - Spytała niepewnie. Z trudem to imię przechodziło jej przez gardło.
- Też już nie spał. A tak przy okazji… Liam mi mówił, że zaczęliście się wreszcie dogadywać ze Stylesem? - Stwierdził pytająco i uniósł jedną brew nieco wyżej.
- No wiesz, bo… - Dziewczyna się zawahała i chciała mu delikatnie powiedzieć o całej sytuacji, która ją dręczy, ale ktoś jej przerwał.
- E, gołąbki, śniadanie. - Burknął rozbawiony Zayn, który stał w progu oparty ramieniem o framugę drzwi. Miał skrzyżowane ręce na klatce piersiowej, zadziorną minę i twarzowy, czerwony fartuszek przewiązany w pasie.
- Jesteś głodna? - Louis zerknął sympatycznie na Eve, po czym wykaraskał się spod niej i pomógł jej wstać.
- Jasne. - Szepnęła z uśmiechem.
Louis podał jej rękę, a ona chwyciła ją błyskawicznie. Tego jej brakowało - Louisa. Wplotła swoje palce w jego i zacisnęła pięść z całej siły. Było jej mało, więc dołożyła drugą rękę i trzymając dłoń Tomlinson w swoich obu garściach, zeszła razem z nim i Zaynem na dół, do kuchni.

- Kanapki, czy jajecznica? - Pyta Liam na widok Louisa i Eve wchodzących do kuchni.
Eveline błyskawicznie zauważa Harrego, który siedzi przy stole i popijając kawę uśmiecha się do niej dyskretnie, ale szyderczo. Dziewczyna zaciska mocniej palce na dłoni przyjaciel, a ten spogląda na nią nieco zdziwiony. Jednak ignoruje to.
- To i to! - Krzyczy Niall, który wpada do kuchni.
- Nie ciebie pytałem prosiaku nienażarty. - Karci go Liam.
- Dla mnie jajecznica. Zatęskniłem za twoją kuchnią. - Zaśmiał się Louis i zaprowadził brunetkę do stołu. 
- A ty Eve? Co zjesz? - Spytał Zayn zdejmując swoje kuchenne wdzianko.
- Zadowolę się kanapką. - Odpowiedziała cichutko wpatrując się nerwowo w Stylesa.
- Jesteś pewna? - Rzucił Liam, który był trochę sceptycznie nastawiony do jej wizji śniadania.
- Daj jej to wszystko. - Lou wskazał na wielki, okrągły, porcelanowy talerz wypełniony kolorowymi kanapkami. Znajdowało się chyba na nich wszystko. Ser, szynka, sałata, ogórek, pomidor i kilka innych dodatków.
- Jesteś pewny, że da radę to zjeść? - Zdziwił się Zayn, który spełnił polecenie przyjaciela.
- Wróciłem, teraz już się nie wywinie. Będę ją karmił, aż wreszcie przytyje. - Mruknął stanowczo szturchając Eve łokciem.
- Jestem tutaj i słyszę co mówicie… poza tym nie chcę być gruba. - Westchnęła cicho dziewczyna.
- Póki co jesteś chuda jak patyk. Widziałaś się w lustrze? Sama skóra i kości. - Powiedział zmartwiony Tomlinson. - Musisz cos jeść. Zobacz, jesteś bardziej podatna na obrażenia, każde nawet leciutkie uderzenie się o coś wywołuje u ciebie siniaki. - Dodał spokojnie gładząc delikatnie ramię brunetki, które odsłonił rękawek jej koszulki. Nie miał pojęcia, jaki był prawdziwy powód sporadycznie zasinionych obszarów jej skóry.
Eve odrobinę odsunęła się od przyjaciela, po czym zwinnie i dyskretnie podciągnęła rękaw zasłaniając wystające ramię. Wymusiła uśmiech i posłała niezrozumiałe spojrzenie każdemu z chłopaków.
- Cholera, Niall… - Jęknął Zayn, który właśnie dosiadał się do stołu, kiedy blondyn wylał na niego kawę. Całe szczęście, że nie była ona już gorąca, bo poparzyłby sobie genitalia.
- Sorry… - Syknął z przestraszoną miną. Horan w takich sytuacjach bał się Zayna. Tym razem szczególnie, bo mulat miał akurat na sobie swoje nowe spodnie. Każdy chyba wie, jaki jest przewrażliwiony na punkcie swojej garderoby.
- Zamilcz! - Warknął i z wielkim zdenerwowaniem odszedł od stołu.
- No dobra, Boże… pomogę ci to wyprać… - Niall wywrócił oczami i poszedł za przyjacielem.
Pozostała czwórka jadła śniadanie. Kiedy z łazienki zaczęły dochodzić odgłosy kłótni, Liam wkroczył do akcji.

- Coś ciekawego się działo podczas mojej nieobecności? - Spytał nagle Louis, który pakował sobie do ust małą porcyjkę jajecznicy. 
- Chyba nic specjalnego. - Mruknął Harry jednocześnie spoglądając ukradkiem na twarz Eve, która w tym momencie nie wyrażała żadnych emocji. Dziewczyna osowiale przeżuwała drobny kawałeczek kanapki.
- Na pewno? - Tomlinson uniósł brew. - Słyszałem od chłopaków, że zrobiliście postępy.
- Tak, to prawda. - Odparł kędzierzawy. - Nie było łatwo, ale wreszcie Ev przekonała się do mnie. - Mruknął, a kiedy dziewczyna odruchowo na niego spojrzała z obrzydzeniem, on posłał jej oczko.
- To świetnie. Dobrze jest wrócić i wiedzieć, że już będzie dobrze. - Louis uśmiechnął się szeroko i odsunął od siebie pusty już talerz o śniadaniu. Zrobił kilka porządnych łyków herbaty i zabrał się za Evelyn. - Słonko, a teraz ty. - Szepnął, po czym zabrał kanapkę i zaczął ja karmić jak małe dziecko.
Dziewczyna niechętnie, ale jadła. Louisowi udało się wmusić w nią ponad trzy kanapki. Parę razy minął się z jej ustami i wysmarował jej twarz masłem. Cała sytuacja stawała się coraz bardziej zabawna. Eve ponownie zaczęła się śmiać i chwilami nawet zapominała, że naprzeciw niej siedzi Harry, który rozbiera ją wzrokiem.
Po śniadaniu Evelyn poszła się położyć. Czuła się źle, więc Louis kazał jej leżeć. Dla uspokojenia zaparzył jej herbaty, włączył cicho jakąś spokojną muzykę i zostawił ją samą. Dziewczyna czuła się coraz bezpiecznej. Wiedziała, że teraz Harry jej nie zaszkodzi, nie ma opcji. Póki Louis był w pobliżu, nie musiała się obawiać.
Nawet nie zauważyła kiedy zasnęła. Zorientowała się dopiero, kiedy dostrzegła szarą przestrzeń wokół siebie. Wtedy dotarło do niej, że naprawdę potrzebowała snu. Teraz była wypoczęta. Po raz pierwszy od tak dawna mogła spokojnie spać. Podniosła się z łóżka i wstała. Podeszła do półki, na której stał zegar. Według niego było po szesnastej. Brunetka w pierwszej chwili ucieszyła się, bo miała świadomość, że ominął ją obiad. Nie będzie musiała wysłuchiwać zrzędzenia chłopaków, którzy na siłę chcą wepchnąć w nią kilogramy jedzenia. Nie chodziło o to, że była chora na bulimię, czy anoreksję. Po prostu nie była w stanie jeść, kiedy pomyślała o kolejnych przygodach z Harrym. I nagle uświadomiła sobie, że przecież Styles jej już nie grozi. Poczuła się wyzwolona, jakby ogromny, kurczowo zaciśnięty supeł na żołądku się rozluźnił, a żołądek momentalnie zaczął domagać się jedzenia. Poczuła się głodna, więc wyszła z pokoju i pognała na dół. 
W domu panowały szarości. Myślała, że jest sama, ale dostrzegła, że w salonie pali się małe, pomarańczowe światło. Poszła sprawdzić czy jest tam Lou. Chciała się do niego przytulić. Tak po prostu. Kiedy przekroczyła próg pokoju zobaczyła jedynie Liama, który drzemał na kanapie i Nialla, który oglądał jakieś seriale i obżerał się chipsami.
- Jest tu Lou? - Spytała cichutko, aby nie obudzić Liama.
- Wyszedł, musiał coś załatwić. - Mruknął z pełnymi ustami.
- Jesteście tylko wy? - Upewniła się. Chciała mieć pewność, że pomimo nieobecności Tomlinsona nic jej nie grozi.
- Tak. Zayn poszedł na randkę, a Harry tez gdzieś wybył. Chcesz chipsa? - Spytał podając jej opakowanie.
- Nie, dziękuję. Co na obiad?
- No proszę, proszę. - Blondyn się uśmiechnął. - Czyżby nasz Tadek niejadek postanowił coś zjeść?
- Tak jakby. - Dziewczyna się zarumieniła.
- W piekarniku jest lazania, odgrzać ci? 
- Nie, poradzę sobie. - powiedziała i wyszła.
Wchodząc do kuchni zapaliła światło. Zanim to zrobiła, w jej nozdrza uderzył cudowny zapach potrawy. Podskoczyła do piekarnika i wyjęła z niego obiad, który był ledwo ciepły. Uznała, że to jej wystarczy. Wyjęła z szafki talerz, złapała do ręki łyżkę i nałożyła sobie dość dużą porcję. Schowała pozostałą część dania do piekarnika i chciała iść jeść, kiedy usłyszała szmer za swoimi plecami. Dyskretnie spojrzała przez ramię i kątem oka dostrzegła idącego powoli w jej kierunku Harolda.
- Nie boję się ciebie. - Burknęła nie odwracając się do niego.
- To, że Louis wrócił nie oznacza, że jesteś bezpieczna… - Syknął tuż przy jej uchu, a ta momentalnie dostała dreszczy i zesztywniała.
- Teraz nic nie możesz mi zrobić… - Szepnęła.
- Na twoim miejscu nie byłbym tego taki pewny.
- Co to znaczy? - Spytała niepewnie i odwróciła się do niego.
- Nadal należysz do mnie. - Mruknął wodząc opuszkiem palca wskazującego po jej dekolcie, wywołując tym gęsią skórkę na jej delikatnym ciele.
- Nie należę do nikogo, a już tym bardziej nie do ciebie… - Powiedziała stanowczo i cofnęła jego rękę.
- Stawiasz się, podoba mi się… - Zamruczał z zadziornym uśmiechem. - Ale pamiętaj, że ja dalej będę robił swoje, a ty nie będziesz miała nic do powiedzenia… - Kontynuował znacznie ciszej i bliżej jej twarzy. Wydawało się jakby chciał ją pocałować.
- Nie ujdzie ci to na sucho. Jak tylko wróci Louis, powiem mu wszystko. - Powiedziała pod wpływem impulsu i momentalnie tego pożałowała. Była skłonna zasłonić się rękoma, jakby czekała na cios z jego strony. Nie zrobiła tego, tylko stała i wpatrywała się w jego twarz, która wyrażała drwinę. 
Chłopak roześmiał się.
- Nie radzę, naprawdę…
- A co, boisz się? - Spytała odważnym głosem.
- Nie, ale uważam, że to byłoby niepoważne… - Szepnął.
Dziewczyna uniosła jedną brew, jakby oczekiwała wyjaśnień.
- Słyszałem, jak Louis rozmawiał z lekarzem szpitala psychiatrycznego… na twoim miejscu naprawdę nie robił bym żadnych scen histerii, bo nie oszukujmy się… Eve, skarbie… jesteś wariatką. - Szepnął z delikatnym uśmiechem gładząc zewnętrzną częścią dłoni jej policzek. - Mało prawdopodobne, że ktoś ci uwierzy… zwłaszcza teraz, kiedy wszyscy myślą, że tak dobrze się dogadujemy. Chcesz się mu poskarżyć? Proszę bardzo, zrób to, ale później nie płacz i pamiętaj, że cię ostrzegałem. Wszystko co powiesz, może być użyte przeciwko tobie, zwłaszcza że wydaje się to nieprawdopodobne. Louisowi już i tak jest ciężko, jak zauważy, że z tobą jest źle… coraz gorzej, kto wie, może skorzystać i umieścić cię wśród czubków. Chcesz strzelić sobie samobója? - Mówił poważnie i przekonywująco. Eve poczuła, jak z jej oczu wypływają łzy rozpaczy. - Zastanów się. - Dwa ostatnie słowa wyszeptał w jej ucho jednocześnie ocierając się o jej policzek.
- On by tego nie zrobił… - Szepnęła piskliwym głosem. Jej oczy zaszkliły się całkowicie.
- Nie wierzysz mi? - Skrzywił się, a ona pokręciła przecząco głową, nie była w stanie wydukać ani jednego słowa. Ból wewnętrzny zacisnął jej gardło. - W takim razie sama go zapytaj. Kiedy wchodziłem do domu, widziałem jak wrócił, mam go zawołać? - Evelyn pokręciła przecząco głową. - Tak też myślałem.
Chłopak chwilę wpatrywał się w nią. Obserwował jej zamknięte oczy i mokre od łez policzki. Nagle podszedł do niej i przytulił ją do siebie. Objął delikatnie dłońmi jej głowę i przycisnął do siebie. Chciał ją uspokoić głaszcząc ją po włosach.
- Nie płacz… - Mruknął miękkim, ciepłym głosem. - Masz mnie…
- Bądź dla mnie dobry… - Szepnęła bardzo, bardzo cicho… niemalże bezdźwięcznie.
- Spokojnie skarbie. - Powiedział i pocałował ją w czoło.
Odkleił ją od siebie i chwycił w dłonie jej twarz. Spojrzał w smutne i zrezygnowane oczy, które były przemoknięte od łez. Uśmiechnął się lekko, po czym delikatnie musnął ustami jej wargi.

***

Wróciłam ;) nie wiem, czy dam radę wstawiać tu rozdziały tak często jak na directioner-dreams, ale chyba powracam do tego bloga ;)

30 komentarzy:

  1. jaki spokojny rozdział, aż niewiarygodne, że Harrego nie poniosło w tej kuchni, haha:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam, żeby go poniosło, ale darowałam sobie xd ;P

      Usuń
  2. A więc na początek: Jak ja się cieszę, że jest nowy rozdział.!!!
    Co do rozdziału to jest po prostu Cudowny, Genialny, Wspaniały, Niesamowity, Perfekcyjny, Idealny, Zajebisty, Fantastyczny, Fenomenalny.!!!!
    Harry się zmieni w stosunku do Eve?
    Czekam na następny rozdział i życzę Ci bardzo dużo weny.!!!! *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę doczekać się następnego!
    Jest niesamowity!
    Końcówka jest mega!*-* <3

    Pozdrawiam Rons;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony Harry jest taki kochany.. tzn nie kochany ale, jest taki jak pod koniec tego rozialu:
    '' Spokojnie skarbie. - Powiedział i pocałował ją w czoło.
    Odkleił ją od siebie i chwycił w dłonie jej twarz. Spojrzał w smutne i zrezygnowane oczy, które były przemoknięte od łez. Uśmiechnął się lekko, po czym delikatnie musnął ustami jej wargi.'' o to mi wlasnie chodzi. A z drugiej i to tej wiekszej strony jest okropny... :C A Eve sie tak strasznie go boi, ale jednak chce zeby byl dla niej tylko dobry. Mam mieszane uczucia strasznie. x
    Nie moge sie doczekac kolejnego rozialu, jestem ogromna fanka twoich blogow! Chyba zostane ROKISZJANATOR! < 3

    Ola x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha :D jeszcze by tego brakowało, żebym miała swój fandom xp

      Usuń
    2. Ola załóżmy taki fandom ROKISZONATOR <3 Rokiszja należy Ci się! Jesteś wielka ! <3

      Usuń
  5. No dość spokojnie, ale jak zawsze wspaniale <33 Mam takiego banana na ryju i na maxa podniete, że przez najbliższe kilka godzin na pewno nie zasnę!!! :D Hahah nie mogę się już doczekać nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  6. KOCHAM CIĘ POPROSTU KOCHAM nie widziałam lepszego bloga od twojego. Bardzo się cieszę że postanowiłaś wrócić do pisania na tym blogu. Jestem bardzo ciekawa tego co wymyslisz i dalszych losów bohaterów. Życze ci bardzo bardzooo dużo weny twórczej. Twoja stała czytelniczka <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne, fajne ...
    Nie mogę sie doczekać kolejnego rozdziału. :)

    Zapraszam do siebie:

    caradelevingnestory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny, czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. nawet nie wiesz jak ucieszyłam się gdy zobaczyłam nowy rozdział♥♥♥
    a co do rozdziału to jest świetny:)
    już nie mogę doczekać się następnego:)
    życzę weny:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Awww kocham takiego Harolda <333 Chociaż z drugiej strony to Eve jest mega biedna i wykorzystywana... Z wielką niecierpliwością czekam na następny jak zawsze zajebisty rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tez jestem już Rokiszjanatorem hehhe ;D
    O ja. Rozdział piękny, cieszę się, że Harry tym razem nic jej takiego nie zrobił. Nie wiem czemu, ale nadal mam nadzieję, że będzie jeszcze dobry.. hmmm. ;) Czekam na kolejny, mam nadzieję, że tym razem będziesz już na stałe na tym blogu :** Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. śliczny rozdział :) zakończenie jest cudowne! xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Harry w tym opowiadaniu jest naprawdę interesującą postacią.
    Nie wiadomo co mu do głowy wpadnie !
    Dlatego to KOOOOOCHAM!
    Dobrze że wróciłaś ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Awwwww♥♥ Świetny rozdział bardzo cieszę się że wrócił Louis ale ty także:)
    Już nie mogę doczekać się następnego:)

    OdpowiedzUsuń
  15. no w końcu! chcialabym, zeby Harry sie zmienil i sie w niej zakochal i zeby byli razem, a nie:D
    rozdzial naprawde cudowny, pisz i nie przestawaj, bo dobrze Ci to wychodzi! jestem zachwycona i nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu, pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się, że wróciłaś ;] Rozdział świetny! Biedna Eve, ale dobrze że w końcu Louis wrócił. Nie mogę doczekać się następnego, mam nadzieję, że szybko się pojawi :*

    OdpowiedzUsuń
  17. jejku, jejku, jejku, jak ja się cieszę, że razem z Louisem wróciliście <3
    Popieram koleżankę wyżej, razem z nią jestem ROKISZJANATOREM ;)
    Z Harrym to zwariować można, uczuciowy gwałciciel.
    ściskam i całuję ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Wróciłaś, wróciłaś, wróciłaś! Harry, co z niego za typ, kurczę. Czekam na następny baaardzo niecierpliwie! Całuję ;* Nickie

    Nominowałam cię do The Versatile Blogger - http://stormylifeofthedrugaddict.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. cudowny :*
    czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak weszłam na bloga i zobaczyłam rozdział, to mało co na zawał nie padłam! Nareszcie, uwielbiam te opowiadanie najbardziej ze wszystkich! :**
    Pozdrawiam,
    ~Anita

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak ja czekałam na kolejny rozdział . Opowiadanie jest przegenialne,chociaż co do Harrego to mam mieszane uczucia .Mam nadzieję,że jakoś to wszystko się potoczy .. i że Harry w końcu odpuści sobie krzywdzenie Ev .

    OdpowiedzUsuń
  22. kiedy zamierzasz dodać następny rozdział...?

    OdpowiedzUsuń
  23. końcówka mnie trochę zaskoczyła... czyżby Styles w końcu okazał jej trochę ludzkich uczuć? ;)
    cieszę się, że wracasz :) xx

    OdpowiedzUsuń
  24. Ej zastanawia mnie fakt...przecież to bardzo możliwe, że ona może zajść w ciąże. No chyba, że Styles jest bezpłodny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spokojnie :D mam wszystko zaplanowane i pod kontrolą :D

      Usuń
  25. nominacja do The Versatile Blogger czeka na ciebie na :

    http://life-while-we-young.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń